31 December 2010

Piątek, prób tysiące

Witam w ostatnim dniu roku.
Wczoraj nie było postów, bo miałam kocioł z tym całym srebrem. Problemów prawie nie było, ale zapach wypalanego materiału...cóż mój tata źle się przez niego czuł, więc wisiorek wypalałam dziś, gdy był w pracy.
Kiedy zabrałam się za oksydę...kurczę! Nakładałam milion warstw, bo chciałam mocno przyciemnić niektóre miejsca. I tak nie jest tak ciemne jak chciałam, a na zdjęciach prawie jej nie widać...I tak jestem z siebie dumna, bo wszystko zrobiłam sama i jeszcze ładnie (według mnie) wyszło. Taki mój osobisty sukcesik.
Do małego charmsa nie przyczepiłam jeszcze karabińczyka, więc marnie wygląda.

Księżyc nazwałam tak jak mi się skojarzył przy robieniu szkicu: 'Świt zmierzchu'.
Kto czytał "The Black Jewels" Anne Bishop. Powinien zrozumieć mimo, że to nie oprawiony 'kryształ'. Myśl została po prostu zachowana.

Proszę o komentarze, bo chciałabym wiedzieć jak inni odbierają moje srebrne dzieło ;)) Zapowiadam, że to nie jest ostatnia praca z AC. Poczekam sobie do wiosny, bo w zimę trudno się wietrzy mieszkanie ;D












No comments:

Post a Comment

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.