27 January 2011

Czwartek, bo coś trzeba robić

Miałam zacząć ferie od następnego poniedziałku, ale tak się złożyło, że jestem chora...Chcą nie chcąc zaczęły się one dla mnie od połowy wtorku. Dziękuję za takie ferie. Musiałam się zwolnić ze szkoły, bo miałam straszny katar, a na matematyce cyfry i litery dosłownie wirowały mi przed oczami. I przepraszam jak tu się cieszyć z nadchodzących wolnych dni? Wczoraj mogłam już coś robić, a nie tylko leżeć, więc zrobiłam troszkę cernitowych rzeczy oraz troszkę wrapów. Tych drugich było by więcej gdyby nie to, że skończył mi się drut...Dziś zamawiam gigantyczną porcję półfabrykatów do biżu, bo nie mam zamiaru zmarnować dwóch tygodni wolnego. Kreatywne ferie.


'Roulé' miedź, trzy kolory cernitu


'Herbeux' miedź, dwa kolory cernitu


'Vernal' miedź, cztery kolory cernitu


Tutaj mamy kilka drobnostek z wczorajszego dnia. Przez chorobę wszystko szło mi bardzo opornie. Większość rzeczy jest zwykły, żebym nie wyszła z wprawy przez chorobę i nie zwariowała przez nudzenie się.





No comments:

Post a Comment

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.