10 February 2011

Czwartek, wrapy i malowanie



'Amaranthine glass' srebro, dwa kolory cernitu, granat


Tutaj zrobiłam wisiorek i w sumie bez konkretnego przeznaczenia, bo jakiś taki nieciekawy wyszedł

* * *

Już kiedyś mówiłam, że się uczę malować. Wcześniej tylko szkicowałam, ale postanowiłam, że malować też muszę umieć.
Tutaj widzicie mój pierwszy obraz malowany na płótnie (teraz już wisi na ścianie, a nie na sztaludze).
Nie wiem jak go ocenicie, ale ja powiem, że trochę jestem z siebie zadowolona. W przeciwieństwie do tego co namalowałam dziś. Miały być kwiaty wiśni, ale moja wyobraźnia zdecydowanie przerasta umiejętności malarskie i nie wiem nawet, czy go pokażę. Nie wygląda tak jak chciałam...niestety.



A teraz idę się pobawić cernitem żebym miała co Wam niedługo pokazać ;))

2 comments:

  1. Robisz śliczną biżuterię :) Ja uwielbiam wisiorki, a ten Twój wcale mi się nie wydaje nieciekawy. Podziwiam zacięcie malarskie (ja mam M. od malowania ;)), pierwszy obraz świetny. Dzisiejszy też pokaż, w końcu nie chodzi o to żeby zaraz malować jak Picasso, tylko o własną satysfakcję :) A jeśli ten nie wyszedł jak trzeba, to wyjdzie następny :)

    ReplyDelete
  2. Dziękuję za wsparcie ;)

    Już mi rodzina wytłumaczyła, że mam się nie przejmować i mam dwa kolejne płótna czekające na położenie na sztaludze.
    Z tym dzisiejszym obrazem jest tak, że może się podobać, ale zdecydowanie nie jest to moja wizja. Muszę się dużo nauczyć jeszcze, ale na pewno się nie poddam =)

    ReplyDelete

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.