12 September 2012

Cukierkowy cukiereczek

Po jakże długiej (ponad tygodniowej) przerwie jestem znowu gotowa do blogowania. Już jakoś zaaklimatyzowałam się w nowej szkole, staram się pogodzić dziwny plan z robieniem biżuterii. Nie jest to łatwe, ale jakoś sobie poradzę, bo już przez te kilka dni zauważyłam, że brakuje mi tego bloga, Was czytelników no i oczywiście - procesu tworzenia. Także przepraszam za nieobecność i zapraszam na właściwy temat posta.
Miały być proste kolczyki z granatem, ale po zrobieniu drugiego i porównaniu, coś mi nie pasowało. Pewnie chodziło o to, że jeden był dużo większy i powykrzywiany. Nie miałam ochoty dręczyć się z tym projektem, więc zmieniłam ten ładniejszy kolczyk na fikuśny, różowiutki wisiorek. Martwiłam się trochę, że wyszedł tandetny i nikt go nie zechce, ale jednak spodobał się i będzie miał swojego właściciela. 


stal chirurgiczna, granat, iolit, sutasz cernitowy


W następnym poście mam zamiar zaprezentować Wam zupełnie nową formę kolczyków. Chwilowo możecie zobaczyć tylko kolory i wywnioskować, że są to sztyfty, ale już niedługo opublikuję je w całości. 


4 comments:

  1. Ja się nie dziwie że wisior znalazł właścicielkę :-)

    Pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. Wisior sliczny, co nie nie powiedzieć słodki, zapowiedz interesująca

    ReplyDelete
  3. Nic dziwnego, że się spodobał, Też bym taki chciała. Śliczny :)

    ReplyDelete
  4. jak suknia tancerki

    ReplyDelete

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.