25 July 2012

Op-art

Jako tematycznych konkursów staram się zawsze zgłosić na takowe. Tym razem sklep tocokocham.pl wymyślił tematykę lata 50. i 60. XX wieku. Poszperałam trochę i zrobiłam szkic baaaardzo ozdobnych kolczyków, po czym poszłam odwiedzić dziadków. Posiedziałam, pogadałam i powiedziałam o tym co planuję zrobić na konkurs. Aż nie mogłam uwierzyć kiedy babcia opowiedziała mi, że w latach 60. miała asymetryczną czarno białą sukienkę i gigantyczne klipsy w stylu op-art (link dla ciekawskich). Wyszło na to, że po powrocie do domu poczytałam trochę o tym stylu i wymodziłam takie oto kolczyki:

stal chirurgiczna, cytryn, cernit

Efekt wizualny 3D widać lepiej na jednym kolczyku, ale i tak jestem dumna, że udało mi się wszystko tak dopasować. Nawet nie wiecie jak trudno zrobić z masy plastycznej cargę w dwóch kolorach, a potem wszystko równo dopasowywać. Patrząc na idealnie na wprost widać ciekawe złudzenie optyczne. Nie wiadomo czy części są równe, czy zupełnie innych wymiarów. Niestety na zdjęciu nie widać tego tak dobrze :(





20 July 2012

Benelux

Skoro już wróciłam z wycieczki, to mogę wreszcie powiedzieć gdzie byłam, prawda? Dokładnie tak jak w tytule postu - Benelux. Niby pięć dni, ale mogłam zobaczyć i pokochać tyle rzeczy! Bardzo żałuję, że musiałam wrócić do polskiej rzeczywistości. Sama się sobie dziwię, ale chętnie bym cofnęła czas i zobaczyła wszystko od nowa. 
Dzisiejszy post będzie bardzo długi i wyjątkowo obfity w komentarze pod zdjęciami. Nawet nie wiecie jak trudno było mi wybrać taką małą ilość fotografii z tych setek zrobionych. Jakoś zdecydowałam się na 21 i ustawiłam je w kolejności odwiedzanych miejsc. Tak zgrabnie je wybrałam, że nie widać tego deszczu, który lał przez 4 dni wycieczki :) Wycieczka i tak była wspaniała mimo beznadziejnej pogody. A teraz zapraszam do oglądania:

To miasto spodobało mi się najbardziej. Widok starej zabudowy Luksemburga to było coś naprawdę pięknego. Wąskie uliczki, wszędzie kamieniczki, klimat starego miasta. Z drugiej strony dzielnice w pełni nowoczesne. Szklane budynki, wszystko wyglądało na świeżo zbudowane, a ulice wyglądały na wymarłe. Pustki. Dopiero kiedy przeszliśmy na stare miasto, zobaczyliśmy te wszystkie tłumy z każdego zakątka świata. Najwięcej było Japończyków i Hindusów, którzy robili zdjęcia każdemu obiektowi na jaki natrafili. 


Tutaj nie mogłam się powstrzymać, bo uwielbiam witraże, a te były niesamowite. Znajdują się w katedrze NMP Luksemburskiej.


Brugia! To miasto też mnie oczarowało, a szczególnie wystawy sklepów z czekoladą i stare domy, kamieniczki, mosty. Jakim cudem to wszystko przetrwało i wygląda na nowe, gdy u nas nic się nie utrzymało przez zabory i wojny?


Sklepiki z belgijską czekoladą...mmm...wszystkiego można było spróbować i nacieszyć oczy kolorowymi opakowaniami. Zwariowałam przy tych puszkach w kształcie kamienic, zapachu słodkości i niesamowitych witryn. Zdecydowanie nie polecam takich miejsc dla czekoladoholików i tych z mocnym postanowieniem o schudnięciu.



Kupiłyśmy dla rodziny piękne pudełeczka z pralinami, czekoladowymi ciasteczkami, gigantyczne kolorowe, ręcznie robione lizaki. Ja muszę jeszcze spróbować czekoladek w kształcie ziaren kawy (i z aromatem kawowym...) oraz czekolady pitnej. Żeby nie było, że nie kupiłyśmy innej belgijskiej specjalności, to dla męskiej części rodziny jest oryginalne belgijskie piwo.


Sama Bruksela w ogóle nie przypadła mi do gustu, ale światła i restauracje w tych wąskich ulicach były kuszące. 

Minerały przed Pałacem Sprawiedliwości przy pomniku ognia pokoju. Nie spodziewałam się zobaczyć takich minerałowych rarytasów. Nasz polski kamień był niestety zwykłym okrągłym kamlotem, ale przynajmniej jest jakiś nasz ślad.


Kolumny tego klubu były powalające. Uwielbiam wzory ułożone z małych kafelków, więc nie mogłam sobie odpuścić takiej okazji do zrobienia zdjęcia.

Chyba tylko koty lubię bardziej niż zegary. Każdy, nawet najdziwniejszy jest dla mnie piękny. Te pochodzą głównie z wież ratuszy, ale mam też taki z wieży targowej i starej kamienicy.

Panorama Rotterdamu z Euromasztu. W zeszłym roku nie weszłam na wieżę Eiffla, dlatego teraz musiałam przełamać lęk i pojechać szklaną windą na samą górę (szczególnie, że Euromaszt jest dużo niższy niż słynna paryska wieża o całe 139 metrów!).

Rejs po kanałach holenderskich, a wokół stare wiatraki. Większość jest zamieszkana, a ludzie mają tam całkiem ładnie wszystko zagospodarowane. 

Najgorsze w całej wycieczce okazało się miniaturowe miasteczko Madurodam, czyli Holandia w miniaturze. Nie umywało się do francuskiej wersji i byłam bardzo zawiedziona. Wszystko było raczej przygotowane dla małych dzieci i z lekka bez gustu. Podobały mi się nieliczne obiekty. Częściej te przypadkowe, jak ta kawka jako gigantyczny miejski ptak.

Szlifiernia diamentów w Amsterdamie to był strzał w dziesiątkę. Wyjaśniono nam jak klasyfikuje się diamenty, szlifuje i wycenia. Kobiety mogły przymierzać diamentową biżuterię oraz kupić. Ja o mało co nie kupiłam zegarka (no tak...) z diamentem na godzinie 12, ale na szczęście zdążyłam wyjść na zewnątrz i ochłonąć. Niemniej nadal momentami żałuję, że nie mam go w Polsce. Już postanowiłam sobie wyjście do sklepów w celu kupienia tego właśnie "elementu garderoby".


Wszystkim, którzy dotrwali do tego momentu serdecznie gratuluję i dziękuję :)
Ja muszę się zabrać za BSBP, bo czeka mnie jeszcze jeden wyjazd przed 11 sierpnia i muszę zdążyć z wykonaniem wymyślonej biżuterii.

PS po powrocie czekała na mnie niespodzianka, gdyż wygrałam 3. nagrodę w Kreatywnym Kufrze za mój liściasty wisior! ^_^

17 July 2012

Améthystes violettes

Obiecany naszyjniko-wisior! Jakoś nie jestem przekonana co do formy. Chyba wolę te swoje małe kolczyki, a nie duże wisiory. Czasami jednak może do czegoś pasować.
Zastanawiam się też nad zrobieniem candy, ale jeszcze nie mam pomysłu na nagrodę. Pomyślałam, że mogłoby to być coś z rzeczy zrobionych na Bead Soup Blog Party. Myślicie, że to dobry pomysł? A może jest coś co chcielibyście wygrać w nowym candy? Propozycje możecie napisać w komentarzach pod tym postem :)



ametyst, fluoryt, sutasz cernitowy

Mojemu małemu pomocnikowi bardzo spodobał się łańcuszek, który użyłam przy tym naszyjniku. Dość trudno robiło się zdjęcia kiedy próbował ukraść mi biżuterię albo zasłaniał pyszczkiem światło.



13 July 2012

Fioletowo

Dzisiejszy post jest wyjątkowo wolny od cernitu. Co prawda zrobiłam jeden naszyjnik, ale jeszcze nie jest gotowy do pokazania, dlatego musicie troszkę poczekać. W sobotę wyjeżdżam na wycieczkę do...dowiecie się jak wrócę! Wracam 19 lipca i mam zamiar zasypać was zdjęciami, więc bądźcie przygotowani.
Kolczyki zrobiłam z kamyczków świeżo kupionych ze Skarbów Natury i mam jeszcze pełno nowych kolorów do wykorzystania w naszyjnikach lub bransoletkach. Między innymi kupiłam gigantyczną kulę fasetowanego kryształu górskiego :)
Pozdrawiam i życzę miłego tygodnia!


srebro 925, ametyst, fluoryt


PS Wiecie, że wygrałam piękną bransoletkę u Margity?

8 July 2012

What I sent

Jak obiecałam, tak robię. Dzisiejszy post całkowicie poświęcam na koraliki, które wysłałam Anie.
Wybierając kolorystykę myślałam o niebieskich ceramicznych kostkach lub fioletowych kulach ametystu. Kiedy byłam już w sklepie zupełnie zmieniła się koncepcja na składniki. Wybrałam brązy i zielenie. Ostatecznie okazało się to świetnym pomysłem, bo i ja, i Ana dopasowałyśmy się z brązami i uzupełniłyśmy: ja zielenią, a ona złotem. Cieszę się, że tak wyszło. Teraz się tylko martwię, czy ze wszystkim zdążę, bo mam pełno biżuterii do zrobienia na BSBP, a wyjeżdżam dwa razy przed 11 sierpnia...
So today everything is about beads, which I've sent to Ana. When I chose colors I was thinking about blue ceramic cubes or purple amethyst balls. So when I went to the shop...everything changed. I've chosen browns and greens. In result it turned out that it was a great choice, cause both I and Ana matched up to our ideas with browns and add greens (me) or gold (Ana). I'm glad that it happened.






7 July 2012

Feuille

Nareszcie po tylu tygodniach uczestniczę w kufrowym wyzwaniu. Tematem jest liść i na szczęście nie musi on być zielony. Kianit, który wykorzystałam w tym wisiorze, kupiłam w Skarbach Natury, bo po prostu mi się spodobał i nie pomyślałam co z nim zrobię. Teraz idealnie wpasował się w mój pomysł.
Pracę zgłaszam na wyzwanie w Kreatywnym Kufrze, jeżeli ktoś nie doczytał :))




kianit, cernit

* * *

A jutro opublikuję zdjęcia koralików, które wysłałam do Any Krepel, ponieważ przesyłka już jest od kilku dni w Słowenii i spokojnie mogę już wszystko pokazać na blogu. Mam nadzieję, że kolorystyka przypadnie wam do gustu :)

2 July 2012

What I get

Dzisiaj dostałam od Any paczkę ze składnikami do Bead Soup Blog Party. Bardzo się cieszę, że Ana wybrała brąz i złoto, bo będzie to dla mnie wyzwanie. Jako czytelnicy pewnie widzieliście, że trudno te kolory znaleźć na blogu. W całej paczce najbardziej zachwyciły mnie dwie fasetowane krople kwarcu dymnego i drobne złote koraliki. Od razu postanowiłam sobie, że naszyjnika w tym roku nie będzie. Zrobię kilka innych rzeczy, ale o tym dopiero 11 sierpnia.
So today I've got a package with ingredients to my bead soup. I am really happy that Ana's sent me brown and gold beads, because it'll be a challenge for me. I'm sure you haven't seen these colors in my posts. From the whole package I like the most faceted drops of smoky quartz. Right away I've decided not to make a necklace. I'm gonna do some other stuff, but you'll be able to see it on 11 August.