29 May 2013

Wednesday with beading - floral

Witajcie drodzy czytelnicy w ten wspaniały słoneczny (przynajmniej w kujawsko-pomorskim regionie) dzień! Mam dla Was niespodziankę i trzymam kciuki za to, żebyście nie pomyśleli zaraz "łeee", bo nie mówię (jeszcze) o rozdawajce.
Zauważyłam, że dodawanie postów tylko w weekendy to z mojej strony lenistwo. Toż to skandal! Nie mogę tak Was traktować, przecież jest już ponad 250 obserwatorów! Opracowałam mini plan tego, jak wyobrażam sobie prowadzenie mojego bloga. Oto jak będzie to wyglądało; w weekendy zawsze możecie się spodziewać posta z cernitową biżuterią (no a jak się nie pojawi to spokojnie możecie mnie ochrzanić), natomiast w środy no właśnie, co wtedy? Koralikowe środy. Oznacza to mniej więcej tyle, że są to dni zarezerwowane na te kolorowe cudeńka o wielkości ziarnka ryżu. Wiem, że dopiero zaczynam, ale sama chciałabym się przekonać jak będzie wyglądał postęp w szyciu po kilku tygodniach. Przecież trening czyni mistrza! Może znajdę dla siebie drugą technikę. Mam też nadzieję, że specjalistki w dziedzinie beadingu (a jest Was tu sporo) szepną mi słówko na temat tego, czego mogłabym uniknąć przy następnych pracach.
Welcome my dear blog readers on this beautiful and sunny (at least in kujawsko-pomorskie) day! I have a little surprise for you and I keep my fingers crossed you may not have thought "eee waste of time", because I'm not talkin (yet) about another giveaway.
I have noticed that addition of post on weekends only is quite a laziness on my part. It's an outrage! I should'n treat you like that, nevertheless I have more than 250 followers! I've figured out a mini plan how to lead up my blog. So this is how it'll works: on weekends there will be some cernit jewellery (and if not - go ahead and yell at me) and on Wednesday well, what then? Wednesday with beading. It means roughly those days are reserved for these colourful marvels about the size of a grain of rice. I know that I'm a beginner, but I really want to see the progress and share it with you. Practice makes perfect! Maybe I'll find my second favourite technique. I hope that some of you - beading specialists could tell me where I've done "errors" so I won't make the same mistakes.
ceramic cabochon, toho beads
A tutaj widzicie jak wyglądają moje koralikowe zapasy, które chciałabym w najbliższych tygodnia pokazywać przy nowych projektach. Miejmy tylko nadzieję, że to tej drobnicy ubędzie, a nie mojej cierpliwości i chęci do pracy.
So as you can see below I've bought some beads and this would be my little supply for upcoming weeks. I wish to show them in the new projects. Let's just hope that I will be sooner out of stock than out of patience or willingness to work.
Nie byłabym też sobą gdybym nie zaczęła kolejnej pracy. W następną środę spodziewajcie się rogaliko-księżyca w specyficznie dobranych kolorach.
Oh, I wouldn't be myself if didn't start new work. So next Wednesday expect something what suposse to look like a moon, but I think it would be rather a croissant in weird colours :P
PS I have sign up to the PRECIOSA ORNELA campaign. Wish me luck, cause the prize is wonderful!

14 comments:

  1. jak mają Ci szeptać specjalistki od beadingu, to mi chyba zostaje cicho siedzieć ;)
    no ale nie będę taka, podzielę się swoim niewielkim doświadczeniem w hafcie :) żeby koraliki równiej się układały, musisz przez wyszyty rządek kilka razy przejść nitką (ja przechodzę tak długo, aż ciężko jest przeciągać igłę), spowoduje to, że koraliki równiej się ułożą :)

    ReplyDelete
  2. No ty to akurat powinnaś najczęściej głos zabierać! :)
    To już odkryłam i po którymś razie aż muszę brać szczypce do pomocy, bo nie mogę igły wyciągnąć z koralików :D
    Dziękuję Ci bardzo za kolejną radę!

    ReplyDelete
    Replies
    1. hm hm hm, jednak jeszcze trochę równiej mogłyby być. ale to pewnie kwestia wprawy w przyszywaniu ;)

      Delete
    2. Pani profesor, obiecuję, że będzie lepiej! Szczególnie formy gdzie nie oplatam, bo ten mój nowy księżyc wygląda dość żałośnie. Źle się trochę za to zabrałam i dopiero teraz wiem, że powinnam na początku zacząć zupełnie inaczej :(

      Delete
  3. drobnicy ubędzie bardzo szybko, a nawet jej przybędzie w nowych kolorach :) sama nie dawno zaczęłam się bawić haftem koralikowym i gdyby nie brak czasu non stop bym trzymała igłę :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Właśnie się tak trochę obawiam, czy przypadkiem na te koraliki to taka mała fortuna nie pójdzie...A o czas to się nie boję, bo umiem się od tego oderwać.

      Delete
  4. Ciebie też zapytam: gdzie kupujesz koraliki? Pomyślałam, że może masz jakiś godny polecenia sklep internetowy. Sama zawsze kupuję w stacjonarnych, ale stwierdziłam, że się rzucę i zrobię porządny zapas internetowy - z pewnością wyjdzie dużo taniej, szczególnie, że w moich zaufanych sklepach ostatnio zdrożały. I jeszcze jedno: mniemam, że ceramiczny kaboszon jest przyklejany? Bo intryguje mnie jakim klejem tegoże czynu dokonałaś :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Minerał kupuję w Skarbach Natury i wszelkie inne kaboszony też, drobnicę od jakiegoś czasu mogę kupić w sklepie stacjonarnym u mnie w Bydgoszczy (adres w zakładce 'o mnie'). Z tym klejem to było wesoło. Od początku używałam super mocnego kleju do drewna (dwu składnikowy) i kiedy ostatnio kupiłam nową butelkę, ze zdziwieniem odkryłam, że klej nieprzeterminowany jest tak mocny, że trzeba uważać gdzie się co kładzie :) Także najlepsze są kleje do drewna i tego typu powierzchni.

      Delete
    2. Łuhu, kleje to zupełnie osobna kategoria. Z nimi nigdy nie wiadomo ;) Ja zwykle używałam kleju na gorąco (choć wcale nie do klejenia kaboszonów), ale ostatnio doszły mnie słuchy, że nie jest tak dobry jak się spodziewałam. A sklep chętnie odwiedzę, dzięki!

      Delete
  5. przepiękny wisiorek :) a kolory...cudo! idealnie :)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  6. Mnie się wisiorek bardzo podoba -taki delikatny:)-życzę powodzenia w nowej technice, ale o staej broń Panie Boże nie zapominaj ;).

    ReplyDelete
  7. :) Też czasem myślę o koralikach-ale juz nie miałabym chyba gdzie tego wszystkiego trzymać -ja to chyba straszna bałaganiara jestem :).

    ReplyDelete
  8. Wycieczki do sklepów koralikowych pewno, ze lubię! Choć może nie międzywojewódzkie :> Miałam na myśli ten wirtualny. Choć właściwie wyjazd do Bydgoszczy po koraliki, czemu nie? :) Ode mnie z Poznania to w końcu nie aż tak daleko ;) Pozdrawiam!

    ReplyDelete

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.