12 February 2014

Battle with...felt

Spotkałam się w poniedziałek Niną - Lore Art. Pomysł był taki, że ja uczę się jak zrobić broszkę zamkową podobną do tej, którą ona zrobiła jako pierwszą w swoim życiu (i podobno potem się zniechęciła, no jak tak można!). Natomiast Nina miała zainspirować się jednym z moich pierwszych wisiorów z sutaszu cernitowego i zrobić coś dla siebie. Ach, moje stare prace były naprawdę brzydkie i krzywe. A ja Was pytam - naprawdę Wam się podobały? Ja tam już na nie wcale nie chcę patrzeć. I jeszcze ta myśl, że ktoś to nosi! Początki zawsze są trudne.

Last Monday I spent a day with Nina - Lore Art. The idea was simple, I learn how to make a zipper brooch similar to teh one she had made some time ago as her first zipper brooch (than she became discouraged! Could you believe it?). Whereas  Nina, she had to make a cernit soutache pendant inspired by the one I made in july 2011. Oh dear, my oldest works were totally awful and crooked. How's that possible that you liked them? I can't even look at them now. And this thought that somewhere there is someone who wears it. Oh, beginnig are always hard, right?
Byłam kilka dni wcześniej z wizytą u Lore Art i dowiedziałam się jak mieszać kolory, więc w poniedziałek niecierpliwie na tę część czekałam. No ale, halo halo, nie spodziewałam się, że najpierw czekają mnie jakieś dwie i pół godziny mozolnego wszywania zamka w filc i potem jeszcze obszywanie każdego ząbka. Przysięgam Wam, robienie mikroskopijnych sznureczków z cernitu jest dla mnie 100 razy przyjemniejsze niż pilnowanie, żeby nitka szła prosto.
Później z radością mogłam powbijać igły w filc i gąbkę (możecie to zobaczyć na filmie poniżej). Chyba całą frajdą przy tej robocie jest mieszanie kolorów i wszywanie koralików. Widać już wtedy jak pięknie się wszystko mieni i ukazuje kolory.
Dzisiaj z dumą przypięłam moją brochę do kamizelki i szczęśliwa wyszłam z domu. Przy okazji na filmie jeśli uważnie będziecie oglądać do końca, zauważycie jaką błyszczącą broszkę sprezentowała mi Nina. Znaczy jest to w ramach przyszłej wymianki, ale ja już swoją część dostałam. Lore Art za jakiś czas dostanie koralikowo - szydełkowy naszyjnik. 

Few days earlier I had visited Lore Art and I had learned about mixing felt colours so on Monday I was waiting impatiently for that part. But wait a minute, I didn't expect that first I need to work two and half an hour with needle and thread. Embroidery of zipper and felt is a true nightmare for me. Oh and don't forget about trimming all fragments, one by another. I sware that making microscopic cernit strings is one hundred times better and pleasant than watch the needle goes straight.
After this sweat I could plunge the needle into felt and sponge with smile on my face (you can see it ona film below the photo). I guess that the fun of making zipper brooches lies in mixing colours of felt and trimming seed beads. You can see how the work shines.
Today I pined my brooch to the vest and left my flat sooo happy. By the way, at the on of my film you can see a little shiny something that I had got from Nina as a present. Well it's not a gift because it's a part of our exchange but I already got my brooch. Lore Art must wait some time for her crochet rope necklace :)
Zapraszam Was teraz do obejrzenia filmiku. Mogę trochę zaspoilerować i powiedzieć, że koty odegrały tam jak zwykle kluczowe, główne role. No i te efekty specjalne :P Koniecznie włączcie HD, bo dzięki niemu świat nabiera kolorów i ostrości!

Now let's start watching the film. I can tell you a little sneak peek that my cats played importants roles as the leading actors (what a surprise, they are always in a centre...). And those special effects :P 
Please turn on HD because without it life seems to be less sharp and less colourful.

Zapraszam Was też do Lore Art na drugą część relacji. Ja już widziałam co napisała, więc wiem, że warto. Gdybym ja tak potrafiła zabawnie pisać...Tak czy inaczej, klikajcie i dajcie znać czy się podobało. 

I also encourage you to visit Nina's blog and new post with the second part of jewellery report. I've already seen what she had written so I know it's worth reading. If I can write like this...Somehow or other, click there and let us now if you enjoy it.


7 comments:

  1. Eh, kiedy Nina chwyta za aparat to mimo HD ostrość nawala ;P

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tam, następnym razem pójdzie Ci lepiej :D

      Delete
  2. Piękną broszkę stworzyłaś:) bardzo podobają mi się jej kolorki
    Pozdrawiam
    http://koralikowyszlak.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki, to są tak zwane moje "bezpieczne kolory", bo jest ich pełno w moim otoczeniu. Jeśli by się dało to kupowałabym wszystko w takich odcieniach.
      Ag.

      Delete
  3. Strasznie mi się podobają kolory Twojej broszki! Takie soczyste ;). Na pewno czas spędzony nad jej robieniem nie został zmarnowany. Możesz ją teraz z dumą nosić :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mnie też się bardzo spodobał ten filc. Pięknie barwiony.
      Fakt, już raz ją miałam założoną i byłam jakaś taka dumna z siebie.

      Delete
  4. Piękna broszka, super kolory - moje ulubione :))
    Bardzo fajny pomysł na wymianę doświadczeń i docenienie pracy innej osoby!

    ReplyDelete

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.