21 April 2014

Violet splendour

Minęła połowa kwietnia, a ja siedziałam cicho i nie wrzuciłam nic na bloga. W tym czasie pracowałam nad wieloma drobnymi projektami, jednym całkiem sporym i wyciskającym ze mnie całą kreatywność - Bead Soup Blog Party. Nadal walczę z czasem, bo nie wiem czy uda mi się wszystko wykończyć do trzeciego maja.
Dzisiaj publikuję zdjęcia mojej pierwszej peyotowej bransoletki. Wiadomo, że za pierwszym razem człowiek popełnia dużo błędów, ale jednak po wykończeniu pracy czuje się dumę. Nie miałam niestety możliwości kupienia srebrnego zapięcia, które pasowałoby milion razy lepiej, ale następnym razem zobaczycie już to ładniejsze zapięcie (podpowiedź o tej pracy na przedostatnim zdjęciu).

Half of April passed and I didn's say a word and there wasn't anything published in here. All this time I've been doing the chores, some small jewellery projects and of course the one and only - Bead Soup Blog Party which squeeze everything out of my creativity. I'm fighting with time, cause I really don't know if I can finish everything until the third May.
Today I'm showing you the pictures of my first peyote stitch bracelet. Obviously you can't make a perfect piece when you're doing it for the first time, but you feel proud of it. I didn't have a chance to buy a silver clasp which would suit much better, but I'm going to fix it next time when I'll publish another peyote bracelet (look at last but one photo for a clue).
Bawię się też szydełkiem, ale tym razem robię naszyjnik ukośnikiem i sama jestem zdziwiona jaką to robi różnicę. Robótka jest zupełnie inna niż zwykłym sposobem. 
Zrobiłam też coś cernitowego, ale specjalnie nie pokazuję Wam efektu końcowego, bo złamałabym zasady Bead Soup.
Jak mijają Wam święta? Ja wczoraj wciągnęłam taką ilość jedzenia, że nie wiem czy dzisiejsza tura świątecznych smakołyków wyjdzie mi na dobre. 

I'm still playing with crochet hook, but this time I create a necklace with another stitch and I'm surprised by the difference. Knitting is completely different; more flexible and less cohesive. It gives a great result.
I also made something from cernit, but I can't show you the whole finished piece beacuse that would mean breaking the rules of Bead Soup Blog Party project.
And how's your Easter? Yesterday I ate so much food that I'm not sure if today's goodies will make me feel good at all.





8 comments:

  1. Ja chcę zobaczyć to różowe!!!!!! Czy to ukośnik? Też muszę wreszcie spróbować. Ale na razie ciągnę lariat. Byle do przodu! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Patrzę i patrzę i nie mam pojęcia, o jakim różowym mówisz :)
      Ukośnikiem chwilowo robię tylko tę niebieską sekwencję.

      Delete
  2. Jest super! :D a jak na pierwszy raz, to już w ogóle nie wiem, o jakich niedociągnięciach mówisz ;)
    praca na poziomie, a ukośnik, to dla mnie wciąż magiczny poziom wtajemniczenia, jestem bardzo ciekawa, jak Ci to wyjdzie :)
    pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki wielkie :) Takie tam różne rzeczy, które mogłam przemyśleć przed zabraniem się za robótkę.
      Ukośnik obecnie robię na 6 w rzędzie, więc efekt nie będzie tak spektakularny, ale niedługo wreszcie zrobię sobie jakąś skomplikowaną bransoletę.

      Delete
  3. Świetnie Ci wszyła, w ogóle nie widać, że to pierwsza praca w tej technice:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję bardzo :)
      Będzie takich więcej, bo mam do nich cudne zapięcia teraz.

      Delete
  4. Naprawdę świetnie się spisałaś, jest idealna!;)

    ReplyDelete
  5. No proszę pierwsza peyotowa bransoletka i taki efekt :-) Według mnie zapięcie fajnie się komponuje, do srebrnego można zawsze zrobić drugą :-)
    Pozdrawiam serdecznie.

    ReplyDelete

Każdy komentarz jest dla mnie ważny, więc bardzo dziękuję za to, że uczestniczycie w tworzeniu tego bloga i oceniacie moje prace.
Every comment matters for me so I want to say 'thank you' for participating in blog life and also create it.