20 December 2015

Armoured doughnut

Kilka tygodni temu zaczęłam oprawiać ten kamień, ale jakoś wszystko co do niego dokładałam lub doszywałam w żaden sposób nie pasowało. W ogóle jest on jakiś pechowy - mało który kolor do niego pasował, a i do zdjęć też musiałam dzisiaj kilka razy podchodzić. Najlepsze światło miałam na balkonie, więc dobrze, że na zewnątrz jest ostatnio tak przyjemnie ciepło. Bo po co komu śnieg na święta? ^^
Kamień dostałam dawno temu od koleżanki, ale nie mam pojęcia jak się nazywa i czekam aż mnie ktoś oświeci.

Few weeks ago I started to enchased this doughnut shaped stone, but everything that I've been trying to add or stitch up - somehow it didn't match. I guess this stone is a bit unfortunate - hardly any  colour matches it and I had to photograph it three times. I found out that the best light was at my balcony and I was happy that the last couple of days were warm and I didn't froze. Anyway, who needs snow for Christmas? ^^
I had got this stone long time ago from my friend, but unfortunately I have no idea what it is and I'm still waiting for someone to enlighten me.
Ostatnio upolowałam też kilka nowych okazów minerałów. Jednym z nich jest ten agat mszysty, ale kupiłam też kolejny labradoryt (tak, wiem, mam słabą wolę), który częściowo jest już obszyty. Zdjęcia z prac nad nimi będziecie pewnie mogli obejrzeć tutaj.

Lately I have spotted some new specimens of gems. One of them is this moss agate, but I also got another (yeah...I'm weak-willed) labradorite which is partially enchased and soon you'll be able to follow the work in progress - here.

8 November 2015

Celtic or elvish?

Witajcie! Po bardzo długiej przerwie prezentuję Wam mój pierwszy celtycko - elficki wisior z przepięknym labradorytem. Zaczęłam go we wrześniu, zresztą tak jak wiele innych prac, ale wena na wykończenie go naszła mnie dopiero w ten piątek wieczorem. I tak oto jest gotowy. Ba! Nawet zdjęcia zrobiłam w miarę szybko. I jak Wam się podoba?

Hello everyone! After such a long break I want to present you my latest work - celtic - elvish pendant with incredibly beautiful labradorite cabochon. I had started it in September, as many other pieces, but the inspiration and good fortune came to me friday evening. So here it is! Not only finished, but ready to be published with proper photos. How do you find it?
Całość podszyta jest szarą ekoskórką, a brzegi wykończone Toho 15. Zresztą całą pracę wyszywałam  tymi najmniejszymi koralikami. Nie obszyłam środkowych otworów, żeby od "prawej strony" łuki były większe i bardziej widoczne. 

Backside is lined with grey eco-leather and edge is finished with seed beads 15/0 Toho. The whole piece is made with the smallest seed beads I could find in my box. I didn't edged these central holes, in order to make the front arcs bigger and more visible.

9 September 2015

Black widow

Piątkowy wieczór oraz część nocy spędziłam na obszywaniu takiego oto onyksu. Po wielu miesiącach kręcenia nosem na cenę koralików w kolorze nickel, zakupiłam go aż trzy rozmiary i jak się okazało, są to najlepiej zainwestowane pieniądze przeznaczone na beading. Oprócz tego zamówiłam ostatnio różne kształty koralików w srebrnych odcieniach. Zamierzam niedługo coś z nimi uszyć, ale to tak już swoją drogą.

Friday evening and part of the night I spend on encasing this beautiful onyx. After many months of turning up my nose at high prices of nickel seed beads, I ended up buying as many as three sizes of it and as it turned out this was my best beading investment. Apart from that, recently I also ordered some new shapes of beads in silver tones. Soon I'm going to make something out of them, but let's wait for that.
Wisior od razu stał się moim ulubieńcem i jak widać na zdjęciu - noszę go z przyjemnością. Wreszcie zrobiłam coś w 100% pod siebie. Razem z tym labradorytowym wisiorem i tymi kolczykami stał się moim sssskarbem. 

This was the love from the first sight and as you can see below - I'm wearing it with pleasure. Finally I made something 100% for me. Along with this labradorite pendant and those earrings, he became my precioussss.

30 August 2015

Waviness

Czy pamiętacie tę bransoletę? Tym razem zrobiłam węższą i z innych rodzajów koralików, ale efekt falowanego materiału pozostał. Wzór rozrysowałam sama (nieparzysty peyote), ale za dużej filozofii z nim nie było i już po chwili nie trzeba było go używać.
Uszyłam ją w jeden dzień i z zaskoczeniem odkryłam, że ostatnio prace szyję coraz szybciej. Czy też to u siebie zauważyliście po dłuższym czasie koralikowania?

Do you remember that bracelet? This time I made similar wavy one, but thinner and from different types of beads. I drew the pattern myself (it's odd-count peyote), but it wasn't complicated so a moment later I didn't need it at all.
It took me one day to create it and much to my surprise I discovered lately I'm sewing works much quicker then I used to. Did you noticed that yourselves after some time of beading?
Jeszcze w maju uszyłam takie małe serduszko (wg wzoru Silver Aguti oczywiście) i noszę je bardzo często. Zwariowałam na punkcie koralików w srebrnych kolorach, bo pasują praktycznie do wszystkiego.

It was in May when I made this little silver heart (obviously the scheme is from Silver Aguti's blog) and since then I've been wearing it with pleasure. I'm obsessed with nickel seed beads, because they suit (almost) every outfit.

19 August 2015

Victorian roses

Powoli kończy się czas zgłaszania prac na wyzwanie Kreatywnego Kufra, a ja mimo że kolczyki wykonałam już ponad tydzień temu, zdjęcia zrobiłam dopiero dziś. Leniwiec ze mnie.
Kwiatki i miętową bazę ulepiłam z masy plastycznej, a po wypaleniu obszyłam Toho, doszyłam fasetowane krople howlitu i zawiesiłam na srebrnych biglach.
Jak Wam się podobają takie wiktoriańskie kolczyki?

It's almost a deadline of Kreatywny Kufer's challenge and today I took picture of those Victorian earrings which by the way had been made more than a week ago. I am sooo lazy!
Roses and the mint base I made from polymer clay, than after baking I encased them with seed beads, sewed on howlite teardrops and finally added silver lever back earrings.
What do you think of them?

13 August 2015

Lacy triangles

W ciągu ostatniego tygodnia mimo tropików w moim mieszkaniu na okrągło coś tworzyłam. Prawdopodobnie będę te wszystkie błyskotki publikować aż do września. Wpadłam w twórczy wir. Zamówiłam dodatkowe koraliki na zapas, żeby przypadkiem nie zabrakło mi czegoś, kiedy wpadnę na następny genialny pomysł. No i właśnie. Była wena, nie ma weny. Muszę to przeczekać.
Ma ktoś jakiś sprawdzony sposób na powrót twórczego szaleństwa? Poproszę przepis.

During last week in spite of tropical climate in my flat I've been working and creating something round the clock. Most probably I'll be posting those trinkets till September. I literally flung myself into creative work. I also ordered extra seed beads, you know, just in case of the next ingenious jewellery idea. Yep and that's the end. I was inspired and now I'm empty. I think I have to wait for it to stop.
Does anyone has a trusted way for the return of this creative storm? I'm waiting for your recipe, thanks.
Ta bransoleta powstała jeszcze w tym tygodniu i raczej zostanie ze mną, ot tak, na pamiątkę. Wzór pochodzi z magazynu Beadwork, ale zrobiłam węższą wersję. 
Powstały też do niej kolczyki, które już od pierwszego założenia stały się moimi ulubionymi. Są drobne, zgrabne, geometryczne, w kolorze srebrnym, i do tego na srebrnych sztyftach - idealne dla mnie.

The bracelet was made during the week and most likely it'll stay with me, just as a souvenir. The pattern comes from Beadwork magazine, but I decided to make a slightly thinner version.
I also made earrings so now I have a jewellery set and from the first moment they became my absolute favourites. Look at them - they're small, shapely, geometric, silvery with silver ear posts - perfect for me.

7 August 2015

Purple dream

Pracę nad kołnierzykiem zaczęłam w maju - tutaj albo tutaj ewentualnie tu możecie zobaczyć jak wyglądało szycie od kuchni. W tym poście chcę pokazać tylko gotowy naszyjnik.
Wszystko trwało bardzo długo. Wręcz za długo. Wreszcie w lipcu wzięłam się do roboty, zacisnęłam zęby i tak naprawdę ostatnie 40% pracy uszyłam w kilka dni. Widocznie potrzebowałam zastrzyku energii wakacyjnej.
Też tak macie? Męczycie się z czymś tygodniami, a potem nagle olśnienie?

I started working on this collar in May - here or here or eventually there you can see the work in progress, but this post is devoted to final effect of my craft.
Everyting lasted so long, too long. Finally in July I buckled down to work, I set my teeth and frankly speeking I made the last 40% of my work within a week.  It seems that I needed a boost of energy.
Do uszycia kołnierzyka użyłam 13 rodzajów koralików (Toho w różnych rozmiarach, nihbeads i fire polish), onyks, dwa lepidolity i szklane łezki. Naszyjnik podszyty jest super suede i Toho (co widać na ostatnim zdjęciu). Wiąże się go atłasową wstążką, co do której miałam nieco wątpliwości, ale ostatecznie okazała się świetna. 

I used 13 types of seed beads (including different sizes of Toho, nihbeads and laso fire polish), one onyx, two lepidolites and glass teardrops. The whole necklace is finished with black super suede and Toho (look at the last photo). It's laced with a satin hat-band, about that I had my doubts, but in the end it transpired a great solution.
Jest to moja pierwsza tak duża praca i wiadomo błędów się nie uniknie, ale teraz już wiem co i jak na przyszłość. Jeśli kiedyś będę chciała uszyć kolejny kołnierzyk albo kolię to na pewno od strony technicznej będę o niebo lepsza. Wiadomo - trening czyni mistrza.
No dobra, a jak Wam podoba się mój fioletowy kołnierzyk?

And here it is - my first as big bead embroidery project and as you know it's impossible to avoid little mistakes. However, if I ever want to embroider another collar, for sure on the technical side I'll be a sight better. Naturally - practice makes perfect.
Okey folks, how do you like my purple collar?

30 July 2015

Fire at the sea

Uwielbiam labradoryty. Tak jak wiele innych biżuteryjek darzę je szczerym i niesłabnącym uczuciem. Od dłuższego czasu w posiadaniu miałam trzy niezwykle piękne kaboszony. Jednak w obawie przed porażką nie zaczęłam ich oprawiać, aż do tej soboty. Ten kamień był wyjątkowo płaski, więc typowa oprawa nie wchodziła w grę. Postanowiłam obszyć go dookoła taśmą cyrkoniową, kupioną dobry rok temu. Wyczekała swoje i wpasowała się idealnie w ten prosty projekt.
Mieliście kiedyś okazję pracować z labradorytami czy może nie przepadacie za nimi (nie uwierzę!)?

I adore labradorites. Like the others jewellery makers I feel unflagging affection for those stones. For a long time I had three unique cabochons, but for fear of a failure I have never started to set them - until this Saturday. This labradorite was extremely flat, so there was no chance for a normal beading setting. I decided to use a zircon tape I had bought about a year ago. Apparently this tape had to wait so long so I could use it in a right moment. To my mind it matches perfectly to the cabochon.
Have you ever had a chance to work with those beauties or maybe you don't like labradorites (it's impossible!)?
W ramach nowego zajęcia na sierpień wymyśliłam sobie wyszywane koralikami piórko. Już nawet trochę zaczęłam, ale nie będzie to tak proste jak mi się wydawało i na pewno nie tak piękne jak w moich wyobrażeniach. Muszę jeszcze dużo pracować nad techniką wyszywania.

As my new august project I chose a feather embroidered with seed beads. I have already started it and...I can see that I lack experience. It won't be as simple as I thought before. My imagination surpasses my skills. But I won't give up!

21 June 2015

Sea foam

Jakiś czas temu na targach Amberif kupiłam sobie dwa kaboszony - druzy kwarcu i labradorytu. Oba były tak piękne, że bałam się je ruszać, żeby nie odebrać im urody. Jednak w przypływie weny jakiś tydzień temu zaczęłam obszywać druzę. 
Nie chciałam dodawać nowych kolorów, bo jak widzicie - sam kwarc w zależności od światła niesamowicie się mieni. Zostałam przy niebieskich i srebrzystych barwach. 
Jak Wam się podoba? Jest zbyt niebiesko czy nie?

Some time ago at Amberif fair in Gdansk I bought myself two cabochons - druse of quartz and a piece of labradorite. They were both so beautiful that I was afraid of starting my work in order not to take their charm back from them. However, in a flush of inspiration a week ago I started to embroider the druse.
I didn't want to add new tones, because as you can see - the quartz sparkles differently depending on light, so I just sticked to blue and silver.
How do you like it? Is it to bluish or not?